Aktualności
WIECZÓR Z WETERANAMI
09.03.2017
Gośćmi "Wieczoru z Weteranem" byli por lek Magdalena KOZAK i mjr rez. Justyn ŁYŻWA. Przed rozpoczęciem wieczoru wszystkie panie, które przyszły do Centrum Weterana otrzymały skromny upominek z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet.

Razem byli na misji w Afganistanie: ona w szpitalu polowym ratowała życie rannych żołnierzy i Afgańczyków, on zrzucał z samolotów broń, żywność i leki przeznaczone dla wojskowych w bazach międzynarodowej koalicji. O swoich przeżyciach na misji opowiadali podczas spotkania w Centrum Weterana – por. lek. Magda Kozak i mjr rez. Justyn Łyżwa.

– To kobieta, którą podziwiam: lekarz specjalizujący się w medycynie ratunkowej, skacze ze spadochronem i ma na koncie 300 skoków, uprawia sporty walki, a w wolnych chwilach pisze powieści fantastyczno-militarne – mówiła Agata Ring z Centrum Weterana, przedstawiając por. lek. Magdę Kozak. Drugim gościem spotkania z cyklu „Wieczór z weteranem” organizowanego przez Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa był mjr rez. Justyn Łyżwa. Tytuł spotkania „Walnie dzisiaj, czy nie?” odnosił się do częstych ostrzałów bazy Ghazni w Afganistanie. Podczas jednego z takich ataków por. Kozak została ranna, a wystrzelona przez talibów rakieta o centymetry minęła mjr. Łyżwę.

Jak to jest, gdy wisisz… metr za samolotem

Major Łyżwa brał udział w operacjach w Iraku i w Afganistanie. – Każda misja była inna – mówił. W Iraku jeździł w patrolach, ochraniał grupy wsparcia CIMIC, a także odpowiadał za koordynację bieżącej działalności. – Miałem nocny dyżur, gdy rozpoczął się pierwszy atak rebeliantów na więzienie w City Hall w Karbali – wspominał. Oficer wysłał do wsparcia polskich i bułgarskich żołnierzy plutonu sił szybkiego reagowania (QRF), który pomógł im w obronie obiektu przez pierwszą noc.

W Afganistanie mjr Łyżwa służył w dowództwie Wojsk Specjalnych. – Brałem także udział w zrzutach zaopatrzenia. Latałem z Amerykanami małymi samolotami. Staliśmy na otwartej rampie, w uprzężach oraz przypięci linami i z wysokości 5-7 metrów zrzucaliśmy zaopatrzenie dla tych baz, do których nie było dostępu drogą lądową – mówił. Odbył 52 takie loty. Podczas jednej z takich wypraw miał na pokładzie amerykańską delegację VIP-ów. Oficer tłumaczył im, jak należy zapiąć uprząż i regulować liny. – Sam jednak zapomniałem uregulować linę, którą byłem przypięty. Gdy doszło do zrzutu, wyleciałem razem z towarem i zawisłem na zbyt długiej linie metr za samolotem. Koledzy mnie wciągnęli – relacjonował.

Lekarka na misji

Por. lek. Magdalena Kozak opowiadała o misji PKW w Afganistanie, gdzie była szefem sekcji medycznej. Na swoją pierwszą zmianę (VII zmiana PKW) pojechała jako cywil. – Pomagaliśmy nie tylko naszym żołnierzom, lecz także wojskowym i policjantom afgańskim. Często trafiali oni do szpitala bez kończyn, z rozległymi ranami klatki piersiowej – mówiła podczas spotkania por. Kozak. Wtedy też podczas nocnego ostrzału rakietowego została ranna, gdy do jej campu wpadła rakieta i wybuchła. Miała poparzone stopy, rany na ramieniu i plecach. Na drugą misję do Afganistanu (w 2013 roku) pojechała już jako żołnierz, bo między jedną a drugą misją skończyła Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Lądowych i założyła upragniony mundur.

Na stole operacyjnym w polskim szpitalu w bazie Ghazni po raz pierwszy masowała ludzkie serce. – Trafił do nas ciężko ranny afgański chłopiec. Gdy doszło do zatrzymania akcji serca, chirurg podjął decyzję, że trzeba otworzyć klatkę piersiową. Wtedy bardzo ostrożnie wzięłam jego serce w dłonie i lekko ściskałam, aby znów podjęło pracę. Serce to bardzo delikatny mięsień, trzeba uważać, aby go nie przebić, dlatego nie można masować kciukiem – tłumaczy por. Kozak.

Wiedzę zdobytą na misji w Afganistanie por. Magdalena Kozak wykorzystywała na dyżurach w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Wojskowego Instytutu Medycznego. Dziś jest lekarzem pokładowym w zespole ratownictwa medycznego w 2 Grupie Poszukiwawczo- Ratowniczej w Mińsku Mazowieckim. – Naszym zadaniem jest jak najszybsza lokalizacja rozbitych statków powietrznych i udzielenie pomocy poszkodowanym oraz powiadomienie naziemnych służb. Na szczęście nie dochodzi do katastrof, więc głównie się szkolimy. Kiedyś dostaliśmy wezwanie, że rozbił się motolotniarz. Polecieliśmy. Okazało się, że był to dron – opisywała.

Magdalena Kozak jest także pisarką. Pisze fantastykę o zabarwieniu militarnym, pełną zwrotów akcji, pościgów i strzelaniny. W twórczości pomaga jej pasja do militariów, zainteresowanie operacjami specjalnymi i to, że na misjach żołnierze dostarczali jej fachowej wojskowej wiedzy – na poziomie taktycznym, operacyjnym, a także strategicznym. W jednej z ostatnich książek „Łzy diabła” starała się przybliżyć cywilom misję w Afganistanie, pokazując jak wygląda codzienne życie wojownika na misji.

Tekst: Małgorzata Schwarzgruber, Polska Zbrojna